Marcin Bartyński

radca prawny

Doradzam przedsiębiorcom w procesie ich przekształceń. Pomagam na każdym etapie procedury. Przygotowuję projekty dokumentów, w tym przede wszystkim aktu założycielskiego, wypełniam wszystkie formularze. W ramach procedury przekształcenia reprezentuję przedsiębiorców przed sądami rejestrowymi, organami administracji publicznej...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się Sklep

Na randkę. Było to w kwietniu zeszłego roku. Zamówiliśmy po pasiburgerze, dwa zestawy pasifrytek oraz po Johnie Lemonie.

Pasibus jest przykładem jednej z gastronomicznych wrocławskich firm, która odniosła wielki sukces. Dzisiaj Pasibus ma kilka lokali we Wrocławiu, w tym w galeriach handlowych, w Lubinie, w Warszawie, a nawet w Gdańsku. Jak donoszą Internety, za sukcesem Pasibusa kryją się trzy osoby: Dawid Bojarojć, Piotr Staszczyński i Jan Kulisiewicz.

A początki nie należały do najłatwiejszych.

Początkowo posiłki – burgery – były sprzedawane z tzw. foodtrucka, samochodu zaparkowanego przy ul. Powstańców Śląskich – z Pasibusa właśnie. Dzisiaj właściciele firmy pierwszego Pasibusa nazywają Dziadziem.

O 4 rano pobudka, pakowanie food trucka, mielenie mięsa, przygotowanie warzyw, sosów, dodatków. O godz. 6 wyjazd na event. Do wieczora smażenie, powrót o godz. 22. Następny dzień tak samo i kolejny. To był czas intensywnej nauki biznesu, nieraz się sparzyli, przeliczyli się z możliwościami. – Na przykład, sami wyszykowaliśmy Pasibusa Juniora. Straciliśmy więcej czasu i pieniędzy, niż gdybyśmy zlecili to fachowcom – mówi Janek. – Takie doświadczenie procentuje. Zresztą, otwarcie kolejnego baru czy kupno nowego food trucka uczy nas czegoś nowego. Cytat za: https://www.wroclaw.pl/30-kreatywnych-wroclawia/2017/pasibus.html

Dlaczego o tym wszystkim piszę na prawniczym blogu o przekształceniu w sp. z o. o.?

Przekształcenie działalności gospodarczej w spółkę z o. o. sp. komandytową

Warto prześledzić historię Pasibusa i wyciągnąć dla siebie lekcję – tutaj wzrostowi firmy towarzyszą zmiany organizacyjno-prawne prowadzonej działalności. Pasibus zaczynał jako jednoosobowa działalność gospodarcza, dzisiaj jest spółką z o. o. sp. komandytową.

Początki Pasibusa nie są dla mnie jasne, gdyż wszyscy jego twórcy prowadzą lub prowadzili działalność gospodarczą, wydaje się jednak, że przedsiębiorstwo zostało zbudowane w ramach wykreślonej już dzisiaj działalności gospodarczej prowadzonej przez Piotra Staszczyńskiego (Streetart Piotr Staszczyński). Nie wiem, kto na początku był właścicielem marki Pasiubus, czytając jednak informacje prasowe, można odnieść wrażenie, że wszyscy twórcy jej sukcesu czuli, że należy ona do nich wszystkich.

Być może wraz z rozwojem firmy jej współtwórcy postanowili sformalizować współpracę. Od razu postanowili, że będą działać w oparciu o spółkę z o. o. sp. komandytową. Popatrz, jakimi krokami doszli do sp. z o. o. sp. k:

  1. najpierw Piotr Staszczyński prowadzący działalność pod firmą Streetart Piotr Staszczyński przekształcił się w jednoosobową spółkę z o. o: Streetart sp. z o. o.; z dniem 30 listopada 2016 r. nastąpiło zaprzestanie wykonywania działalności przedsiębiorcy przekształcanego, natomiast z dniem 1 grudnia 2016 r. została zarejestrowana spóła przekształcona. Piotrowi Staszczyńskiemu przysługuje w niej 500 udziałów;
  2. wcześniej wszyscy faktyczni wspólnicy zarejestrowali całkowicie nową spółkę z o. o. – FOOD FOR NATION sp. z o. o., w której zostali wspólnikami;
  3. Piotr Staszczyński przenosi 1 przysługujący mu udział w Streetart sp. z o. o. na kogoś. Na kogo? Nie wiadomo, bo ta informacja nie została ujawniona w KRS, jednak łatwo się domyślić, że ten udział został przeniesiony na FOOD FOR NATION sp. z o. o.;
  4. następuje kulminacyjny moment całej operacji: przekształcenie Streetart sp. z o. o. w FOOD FOR NATION sp. z o. o. sp. k. Nowa spółka zostaje wpisana do KRS 1 marca 2017 r.;
  5. a na koniec przystąpienie do spółki z o. o. sp. komandytowej pozostałych założycieli.

Jeżeli trafisz do Pasiubusa w Warszawie lub Gdańsku, to pamiętaj, że kolebka tej restauracji znajduje się we Wrocławiu 🙂

Butelki po Johnie Lemonie nadal stoją u nas w domu. Etykiety są historyczne. Dzisiaj producent napoju nie może się posługiwać tą marką. Jest to efekt ugody zawartej w Yoko Ono. Więcej opowiadał o tym temacie Mikołaj Lech w gościnnym wpisie na blogu Prawo Żywnościowe.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Przygotowałeś projekt aktu założycielskiego, załączyłeś go do planu przekształcenia. Biegły sporządził opinię i teraz nadszedł czas na złożenie oświadczenia o przekształceniu i sporządzenie aktu założycielskiego w formie aktu notarialnego.

Chcesz jednak do ostatecznej wersji aktu dodać PKD lub zmienić zasady reprezentacji spółki.

Niekiedy spotykam się wśród niektórych prawników z silnym oporem przed wprowadzaniem do aktu założycielskiego jakichkolwiek zmian w stosunku do jego projektu załączonego do planu przekształcenia.

Czy słusznie?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. W projekcie aktu założycielskiego zapisałeś, że nazwa spółki brzmi XYZA sp. z o. o. W chwili sporządzania projektu sprawdzałeś – nazwa nie była zajęta. Jednak po sporządzeniu planu przekształcenia okazało się, że została zarejestrowana inna spółka pod tą nazwą. Jeżeli w ostatecznej wersji aktu notarialnego nie dokonasz zmian w stosunku do projektu, sąd może odmówić rejestracji spółki.

Inna sytuacja. W planie przekształcenia przyjąłeś, że suma bilansowa wynosi 50 tys. zł, co dało podstawę do określenia w akcie założycielskim kapitału zakładowego w wysokości 50 tys. zł. Jednakże biegły rewident w swojej opinii wskazał, że suma bilansowa powinna wynieść 35 tys. zł, a co za tym idzie – kapitał zakładowy w projekcie został określony błędnie. Jeżeli nie dostosujesz ostatecznej wersji aktu założycielskiego do opinii biegłego, sąd odmówi rejestracji spółki.

Moim zdaniem czasami zmiany są koniecznością.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Normalne jest, że przedsiębiorcy nabywają na potrzeby swojej działalności usługi lub towary. Niektórzy otrzymują po kilka-kilkanaście faktur kosztowych tygodniowo, a nawet i więcej.

W takich przypadkach jest szalenie istotne, aby precyzyjnie zaplanować dzień przekształcenia (moment wpisu spółki do KRS). Jest to ważne ze względu na treść oznaczeń nabywcy towaru/usługi znajdujących się na fakturach kosztowych. W momencie wpisu spółki do KRS zmieniają się co najmniej następujące dane: 1) firma przedsiębiorcy (zamiast „Jan Kowalski Usługi budowlane” będzie „XYZ sp. z o. o.”, 2) NIP przedsiębiorcy, 3) a czasem nawet adres przedsiębiorcy.

I pojawia się problem, które dane powinny znaleźć się na fakturze – dane działalności gospodarczej sprzed przekształcenia, czy dane spółki po przekształceniu?

Możliwe są tutaj między innymi następujące konfiguracje:

  1. usługa była świadczona na rzecz podmiotu przed przekształceniem (względnie towar nabyty przed przekształceniem), faktura była wystawiona przed przekształceniem, podmiot fakturę otrzymał przed przekształceniem,
  2. usługa była świadczona przed przekształceniem, faktura była wystawiona przed przekształceniem, podmiot fakturę otrzymał po przekształceniu,
  3. usługa była świadczona przed przekształceniem, faktura została wystawiona po przekształceniu,
  4. początek wykonywania usługi nastąpił przed przekształceniem, ostatecznie usługa została wykonana po przekształceniu, faktura wystawiona i otrzymana po przekształceniu.

Można zadać w tym momencie pytanie: czy faktura z danymi działalności gospodarczej sprzed przekształcenia uprawnia do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z takich faktur?

W niektórych przypadkach – tak. W pozostałych przypadkach będzie konieczność sporządzenia not korygujących.

Wszystkie przyczyny są związane z kontraktami z NFZ.

Zakaz dziedziczenia kontraktu NFZ

Przygotowując się do napisania dzisiejszego artykułu, dotarłem do materiału prasowego donoszącego, że w czerwcu 2014 r. powiat tarnogórski został bez opieki nocnej i świątecznej, bo kontraktu z NFZ nie można dziedziczyć.

Poradnia Bi-Med cieszyła się dotąd renomą: do lekarzy rodzinnych zapisało się tu 11 tys. pacjentów z Tarnowskich Gór i okolic. Przychodnia miała także kontrakty na porady specjalistyczne oraz nocną i świąteczną pomoc medyczną dla całego powiatu, liczącego prawie 140 tys. mieszkańców.

Bi-Med działał jako jednoosobowa działalność gospodarcza Grażyny Bichalskiej. Właścicielka zmarła 13 czerwca. – Jeszcze tego samego dnia zawiadomiłem o śmierci żony Narodowy Fundusz Zdrowia w Katowicach, zaznaczając, że jestem jej spadkobiercą – mówi dr Wojciech Bichalski (całość artykułu Judyty Watoły dostępna na wyborcza.pl).

Jak wynika z tego materiału, NFZ wskazał spadkobiercy po zmarłym właścicielu przychodni, że kontrakt wygasł. Takie twierdzenie ma oparcie w treści par. 38 rozporządzenia Ministra Zdrowia ws. OWU o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej:

Umowa wygasa w przypadku ustania bytu prawnego świadczeniodawcy.

Śmierć właściciela przychodni była ustaniem bytu prawnego świadczeniodawcy i spowodowała wygaśnięcie kontraktu z NFZ. Spadkobierca pomimo że mógł teoretycznie dziedziczyć przychodnię, nie dziedziczył umowy.

Sposobem na zabezpieczenia kontraktu z NFZ byłoby przekształcenie podmiotu leczniczego w spółkę z o. o. (UWAGA, za życia właściciela przychodni). W chwili przekształcenia spółka z o. o. wstąpi – co do zasady – we wszystkie prawa i obowiązki, które przysługują właścicielowi przychodni. W tym także w prawa i obowiązki przysługujące lekarzowi jako świadczeniodawcy. Zatem to spółka z o. o., w miejsce lekarza, stanie się stroną kontraktu z NFZ, lekarz natomiast stanie się jedynym wspólnikiem w spółce.

W momencie śmierci lekarza nie ma mowy o ustaniu bytu prawnego świadczeniodawcy. Spółka trwa nadal, kontrakt nie wygasa, natomiast udziały w spółce podlegają dziedziczeniu.

Sprzedaż przychodni z kontraktem z NFZ

Obsługiwałem transakcję sprzedaży przychodni prowadzonej przez lekarza wykonującego jednoosobową działalność gospodarczą (CEIDG). W całej transakcji chodziło o to, żeby na nabywcę wraz z całym majątkiem przychodni przeszedł także kontrakt z NFZ.

Oparcie transakcji o umowę sprzedaży przedsiębiorstwa byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby dyrektor oddziału NFZ wyraził zgodę na cesję kontraktu na nabywcę. W tej sprawie jednak dyrektor zapowiedział, że takiej zgody nie wyrazi.

W związku z tym stało się konieczne oparcie transakcji o przekształcenie przychodni w spółkę z o. o., a potem sprzedaż udziałów w tej spółce. Szerzej na ten temat rozpisałem się w poradniku: Jak sprzedać/kupić przychodnię?.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Jakiś czas temu obsługiwałem transakcję sprzedaży podmiotu leczniczego. Podmiot leczniczy był prowadzony przez lekarza wykonującego jednoosobową działalność gospodarczą.

Nabywcy zależało na nabyciu nie tylko lokalu, sprzętu, wyrobów medycznych – nabywca chciał także nabyć kontrakt zawarty z NFZ, a także kontrakty z podwykonawcami. Rozważyliśmy oparcie transakcji o umowę sprzedaży przedsiębiorstwa; w takiej sytuacji kontrahenci przedsiębiorcy prowadzącego podmiot leczniczy musieliby wyrazić zgodę na przeniesienie swoich praw wynikających z umów na nabywcę (np. poprzez podpisanie aneksu). Jednakże rozwiązanie to nie wchodziło w grę, gdyż dyrektor oddziału NFZ zapowiedział, że aneksu nie podpisze.

W takiej sytuacji konieczne stało się oparcie transakcji o przekształcenie podmiotu leczniczego w spółkę z o. o. Dzięki przekształceniu spółka z o. o. wstąpiła w prawa i obowiązki lekarza prowadzącego podmiot leczniczy – w tym przede wszystkim spółka stała się stroną kontraktu z NFZ (bez pytania NFZ o zgodę). Spółka z o. o. została właścicielem lokalu, sprzętu medycznego, wyrobów medycznych.

Jednocześnie lekarz stał się jednoosobowym wspólnikiem spółki i zarazem jej członkiem zarządu (prezesem).

Po przekształceniu nabywca nabył od lekarza (w drodze umowy sprzedaży udziałów) wszystkie udziały, potem zwołał zgromadzenie wspólników, odwołał zarząd dotychczasowy i powołał nowy.

Przed przekształceniem jednak strony zawarły umowę przedwstępną sprzedaży udziałów w spółce z o. o. W umowie lekarz zobowiązał się między innymi do przekształcenia, a po przekształceniu do sprzedaży wszystkich udziałów. Strony określiły terminy przekształcenia oraz sprzedaży udziałów. Kupujący wręczył sprzedającemu zadatek.

Cała transakcja sprzedaży podmiotu leczniczego przebiegała zatem w następujący sposób:

  1. zawarcie umowy przedwstępnej sprzedaży udziałów w spółce z o. o.,
  2. przekształcenie w spółkę z o. o.,
  3. zawarcie umowy sprzedaży udziałów, odwołanie dotychczasowego składu zarządu i powołanie nowego.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321e-mail: marcin.bartynski@gmail.com