Marcin Bartyński

radca prawny

Doradzam przedsiębiorcom w procesie ich przekształceń. Pomagam na każdym etapie procedury. Przygotowuję projekty dokumentów, w tym przede wszystkim aktu założycielskiego, wypełniam wszystkie formularze. W ramach procedury przekształcenia reprezentuję przedsiębiorców przed sądami rejestrowymi, organami administracji publicznej...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się Sklep

O ZUSie słów kilka

Marcin Bartyński08 maja 20159 komentarzy

Kto śledzi wpisy na blogu, ten wie, że nie pałam miłością do ZUSu. Od stycznia co miesiąc publikuję uszczypliwe wpisy o święcie ZUS.

Co mi się nie podoba w ZUS?

Wszystko – sam system ubezpieczeń społecznych, ale też instytucja jako taka.

Zacznijmy od tego, że moim zdaniem ten system jest kulą u nogi polskiego przedsiębiorcy. Ktoś, kto ma pomysł na biznes, musi się zmierzyć od samego początku z obowiązkiem płacenia składek, i to niezależnie od tego, czy mu się wiedzie, czy nie. Pierwsze dwa lata prowadzenia działalności przelatują w okamgnieniu i nagle okazuje się, że trzeba zwijać interes, bo nie ma z czego ZUS zapłacić.

Pamiętam jak na studiach na wykładzie z prawa ubezpieczeń społecznych zagotowała się we mnie krew, gdy jeden z nauczycieli akademickich wypowiedział się z pogardą o takich przedsiębiorcach: „jak ich nie stać na opłacenie składki, to znaczy, że są niezaradni i niech zajmą się czymś innym”.

A przecież to dzięki przedsiębiorcy nasza gospodarka idzie jakoś do przodu. Dzięki temu, że chce mu się wstać wcześnie rano do roboty, przez cały dzień harować jak wół, a potem przed samą nocą siąść do komputera, żeby odpisać na maile, w okolicach dziesiątego zapłacić tzw. składkę ZUS, dwudziestego PIT, a dwudziestego piątego VAT.

To dzięki przedsiębiorcy półki w sklepie uginają się pod ciężarem towaru. To przedsiębiorca prowadzi warsztat, do którego oddajesz zepsuty samochód. To przedsiębiorca przychodzi do Ciebie zreperować pralkę, lodówkę, junkers. Nawet w tych wszystkich przypadkach, w których spotykamy się z marakami olbrzymich spółek, dla których składka ZUS jest nieodczuwalna, to pamiętajmy, że ci więksi posługują się dużo mniejszymi podwykonawcami. Bez tych małych ci duzi by nie istnieli, a dla tych małych składka ZUS stanowi duże obciążenie.

Nie, to nie tych rzekomo niezaradnych należy usunąć z rynku. To trzeba usunąć raczej system, tę zmorę gospodarki.

Moim zdaniem również ZUS jako instytucja rzuca kłody pod nogi polskiemu przedsiębiorcy. Kto nie słyszał o wzmożonych ostatnio kontrolach ZUS, których celem jest wykazanie, że przedsiębiorcy nie odprowadzali należnych składek z tytułu zatrudniania pracowników na umowę zlecenie? Faktycznie przedsiębiorcy mają zawarte nieozusowane umowy o dzieło ze swoimi podwykonawcami, natomiast ZUS kwestionuje te umowy i wydaje decyzje, w których stwierdza, że są to umowy zlecenia i każe przedsiębiorcom płacić składki kilka lat wstecz.

W zeszłym roku trafiła do mnie sprawa pewnej spółki z o. o., na rzecz której ok. 40 osób wykonywało prace na podstawie umowy o dzieło. ZUS przeprowadził w spółce kontrolę i wydał ok. 40 decyzji, w których ustalił, że te 40 osób świadczyło pracę na podstawie umów zlecenia, które dla zmylenia przeciwnika zostały nazwane umowami o dzieło. Gdyby te decyzje ostały się, oznaczałoby to dla owej spółki upadłość, albowiem w kolejnym kroku musiałaby zapłacić ZUSowi jakieś pół miliona złotych.

Na szczęście w wyniku napisanych przeze mnie odwołań ZUS w ramach samokontroli zmienił zaskarżone decyzje i umorzył ok. 40 postępowań. Spółka została uratowana od bankructwa.

A wiesz, co mnie najbardziej bulwersuje w tej sprawie?

To, że urzędnik ZUS nie zbadał jej z należytą starannością przed wydaniem owych 40 decyzji. Odwołania zawierały przede wszystkim argumentację prawną, stan faktyczny nie był kwestionowany. Bulwersujące jest to, że urzędnikowi nie chciało się otworzyć komentarza do kodeksu cywilnego, żeby sprawdzić, jaka jest różnica pomiędzy umową o dzieło a umową zlecenia. Przez to urzędnicze lenistwo średniej wielkości spółka została zagrożona bankructwem. Albo było to świadome działanie urzędnika, który liczył na to, że spółka się nie odwoła.

Nie przeczę, że w ZUSach często pracują miłe i pomocne panie. Jednakże ten wyżej opisany przeze mnie przypadek (i wiele innych) pokazuje, że ZUS nie jest instytucją przyjazną dla przedsiębiorcy.

A gdyby tak zlikwidować ten wprowadzony przez Bismarcka system?

Pani Mecenas Monika Markisz w swoim ciekawym blogu Podatki Dla Prawnika opublikowała niezwykle interesujący artykuł o ustaleniu wartości bilansowej przedsiębiorcy przekształcanego w spółkę z o. o.

Dzisiaj, niejako w nawiązaniu do tego artykułu, chciałbym napisać parę słów o bilansie.

Zanim napiszę, jakie znaczenie dla przekształcenia ma bilans, opowiem pewną historię (prawdziwą, tylko daty są pozmieniane):

Jeden z przedsiębiorców południowej Polski przekształcał się w spółkę z o. o. Księgowy przygotował mu bilans na dzień 3o września oraz sprawozdanie finansowe. Ów przedsiębiorca udał się do notariusza w celu sporządzenia planu przekształcenia 2 listopada. A notariusz powiedział mu, że spóźnił się z wizytą o dwa dni i odmówił dokonania czynności.

Dlaczego?

Notariusz powołał się na przepis o treści:

Plan przekształcenia przedsiębiorcy powinien zawierać co najmniej ustalenie wartości bilansowej majątku przedsiębiorcy przekształcanego na określony dzień w miesiącu poprzedzającym sporządzenie planu przekształcenia przedsiębiorcy.

Oznacza to, że jeżeli bilans został sporządzony na dzień 30 września, to plan przekształcenia powinien zostać sporządzony do końca następnego miesiąca, tj. do 31 października. Warto o tym pamiętać!

Sam bilans – jako taki – ma szalenie istotne znaczenie dla przekształcenia. Przede wszystkim z tego względu, że zawiera ustalenie wartości bilansowej majątku przedsiębiorcy, którą należy wpisać do planu przekształcenia. Z kolei wartość bilansowa stanowi niejako punkt odniesienia do ustalenia wysokości kapitału zakładowego przyszłej spółki z o. o. Wysokość kapitału zakładowego ustala się zawsze w relacji do wartości bilansowej. I tak:

  • kapitał zakładowy spółki przekształconej może być równy wartości bilansowej przedsiębiorcy przekształcanego,
  • kapitał zakładowy spółki przekształconej może być niższy od wartości bilansowej przedsiębiorcy przekształcanego,
  • kapitał zakładowy spółki przekształconej może być wyższy od wartości bilansowej przedsiębiorcy przekształcanego.

Każdy z tych wariantów niesie za sobą skutki podatkowe. W zależności od tego, który z tych wariantów wybierzesz, zapłacisz niższy lub wyższy podatek.

Kiedyś pisałem o tym, że pierwszym etapem przekształcenia jest sporządzenie planu przekształcenia.

Plan przekształcenia byłby jednak niczym bez jego załączników, w oparciu o które jest sporządzany.

Całą procedurę należy zatem rozpocząć nie od planu przekształcenia, ale od sporządzenia jego załączników. Będą to:

  • bilans,
  • sprawozdanie finansowe,
  • projekt aktu założycielskiego,
  • projekt oświadczenia o przekształceniu.

Do sporządzenia bilansu i sprawozdania finansowego zatrudnij księgowego lub rewidenta. Redakcję pozostałych dokumentów, tj. projektu aktu założycielskiego oraz projektu oświadczenia o przekształceniu, powinieneś powierzyć swojemu prawnikowi. Niech będą, jak garnitur uszyty na miarę.

Po sporządzeniu tych dokumentów możesz przystąpić do redakcji planu przekształcenia. W tym celu powinieneś udać się do notariusza.

Jak przyspieszyć przekształcenie?

Marcin Bartyński22 kwietnia 201513 komentarzy

Jan Kowalski przekształcał swoją działalność w spółkę z o. o. Zlecił księgowemu przygotowanie bilansu i sprawozdania finansowego. Następnie przygotował plan przekształcenia, do którego załączył ww. dokumenty. Potem wniósł do sądu rejestrowego o wyznaczenie biegłego rewidenta. Sąd wybrał rewidenta z listy biegłych sądowych i zlecił mu przygotowanie opinii na temat planu przekształcenia działalności Jana Kowalskiego.

Biegły sporządzał opinię przez 1 miesiąc.

Szybko?

Są sprawy, w których badanie planu przekształcenia zajmuje biegłemu znacznie mniej czasu.

Jak już pisałem, wąskim gardłem procedury jest badanie planu przekształcenia przez biegłego rewidenta. Zgodnie z przepisami, rewident ma na wykonanie tego obowiązku 2 miesiące. Biegły będzie badać przede wszystkim załączniki do planu przekształcenia, tj. wycenę składników majątkowych oraz sprawozdanie finansowe – a zatem te dokumenty, do sporządzenia których zatrudniłeś na początku księgowego.

Biegłego wyznaczy sąd. Często będzie to biegły, który pierwszy raz na oczy zobaczy dokumentację księgową przedsiębiorcy. Dla rzetelnego przygotowania opinii będzie musiał dokładnie ją przestudiować, a to może zająć trochę czasu – zwłaszcza, że najprawdopodobniej nie będzie to jego jedyna sprawa.

A gdyby tak wynająć rewidenta do pomocy przy przygotowaniu bilansu i sprawozdania finansowego? A potem wnieść do sądu rejestrowego o powołanie tego konkretnego biegłego do zbadania planu przekształcenia? Dzięki temu zabiegowi opinię będzie wydawać osoba, która już wcześniej poznała dokumentację spółki, co może trochę przyspieszyć badanie.

Nie zapomnij podpisać wniosku o wyznaczenie biegłego rewidenta! O tym, jak należy składać podpisy, usłyszysz na blogu bezpiecznybiznes.tv – link.

Wczoraj, wracając z kancelarii do domu, pisałem o tym, dlaczego przekształcenie trwa aż 4 miesiące – a często nawet i dłużej. O tym, że wąskim gardłem przekształcenia są czynności wykonywane przez biegłego rewidenta.

I obiecałem napisać, co zrobić, żeby nieco przyspieszyć tę całą procedurę.

Pamiętasz, że na pewnym etapie procedury wkracza biegły rewident, którego zadaniem jest zbadanie planu przekształcenia (pisałem o tym w poradniku, który możesz pobrać – znajduje się na lewym marginesie). Rewidenta wyznacza sąd – na wniosek przedsiębiorcy. Często od złożenia wniosku do wyznaczenia biegłego upływa miesiąc.

A co byś powiedział na to, żeby biegłego wyznaczał nie sąd, a przedsiębiorca, który ma się przekształcić? Żeby przedsiębiorca mógł udać się z planem przekształcenia prosto do dowolnego rewidenta, bez pośrednictwa sądu? Tak, aby rewident wyznaczony bezpośrednio przez przedsiębiorcę dokonywał oceny planu przekształcenia?

Po sporządzeniu opinii rewident przekazywałby ją przedsiębiorcy, a ten – wraz z planem przekształcenia i oświadczeniem o przekształceniu składałby ją w sądzie rejestrowym.

Mogłoby to przyspieszyć całą procedurę przekształcenia nawet o 25%.

Ale – niestety! Pominięcie sądu rejestrowego w procedurze wyznaczania biegłego rewidenta jest niezgodne z przepisami. Jeżeli przedsiębiorca pominie sąd na etapie wyznaczania rewidenta, potem sąd może pominąć przedsiębiorcę i odmówić przekształcenia.

Co zatem zrobić, żeby przyspieszyć przekształcenie? Naciskać na ustawodawcę, aby zmienił przepisy :)

Jest też inny sposób. Sposób, który tym razem jest zależny od przedsiębiorcy. Jaki to sposób? Napiszę o tym przy okazji kolejnego wpisu.