Lis i jaskółka

Marcin Bartyński            30 grudnia 2013            2 komentarze

Pamiętasz wiersz Jana Brzechwy „Lis i jaskółka”? (Czy wiesz, że Jan Brzechwa był adwokatem?)

Namówił lis jaskółkę,

By z nim zawarła spółkę.

Myślisz, że mogła to być spółka z o. o.?

„To – rzecze – proste całkiem:

Mam pola pręt z kawałkiem,

Coś na nim zasadzimy,

A przed nadejściem zimy

Zbierzemy plon pomału,

Pół na pół do podziału,

Wynika z tego, że wkładem lisa do spółki była nieruchomość – grunt rolny. Nie wiadomo, czym jaskółka pokryła swoje udziały, ale załóżmy, że wkładami pieniężnymi (nie jest dopuszczalne, aby wspólnik w ogóle nie wnosił wkładu do spółki). Ponadto wspólnicy mieli się dzielić zyskiem po połowie. Przedmiotem działalności spółki ma być działalność rolna (według klasyfikacji PKD np.: 01.50.Z).

Pani się zna na roli,
Co z dwojga pani woli,

Wierzchołki czy korzonki?”
„Wyznaję bez obsłonki,

Że ja wierzchołki wolę.”
Lis szybko pobiegł w pole

I zasiał pełno marchwi,

To lis zdecydował, co ma być zasiane, więc możemy założyć, że zasiada on w zarządzie spółki. Czy jest on jedynym członkiem zarządu? Umowa spółki może przewidywać, że w razie równości głosów decyduje głos prezesa zarządu. Jeżeli więc w skład zarządu wchodzą lis i jaskółka, a prezesem jest lis, to lis zawsze będzie miał przewagę i to do niego będzie należeć decyzja o sposobie obsiania pola.

Dlaczego to lis pobiegł w pole, żeby je obsiać marchwią? Mogła go do tego zobowiązywać umowa spółki; w umowie mógł się znaleźć zapis, że lis ma obowiązek co roku obsiewać pole (według terminologii kodeksowej: obowiązek powtarzających się świadczeń niepieniężnych). W takim wypadku należy mu się od spółki wynagrodzenie – nawet wtedy, gdy sprawozdanie finansowe nie wykazuje zysku.

Więc się jaskółka martwi:

„Plon każdy rolnik zbiera
I nawet lis przechera

Na marchwi się bogaci,
A ja mam kupę naci,

Po prostu kupę ziółek
Niezdatnych dla jaskółek.

Dochodzimy do momentu, gdy spółka osiągnęła czysty zysk i wspólnicy chcą sobie wypłacić dywidendę i w tym celu dokonują podziału zysku. Niektórzy komentatorzy uważają (np. Andrzej Kidyba), że dywidenda może być rzeczowa (a nie pieniężna), ale musi to wynikać z umowy spółki. W przypadku spółki lisa i jaskółki dywidenda miała być wypłacona równo po połowie każdemu ze wspólników w postaci marchwi. Tymczasem lisowi dostała się większa część dywidendy pod względem ilości i wartości. Czyżby jaskółce przysługiwało jakieś roszczenie względem lisa?

Ha, wpadłam, trudna rada,
Lecz tylko raz się wpada!”

Jaskółka nie ma zamiaru korzystać z żadnych roszczeń względem lisa. Czyżby postanowiła zatem poprawić swoją pozycję w spółce? W jaki sposób może to osiągnąć? Kilka pomysłów może znaleźć np. tutaj.

A lis już krąży w kółko:
„Cóż powiesz mi, jaskółko?”

„To powiem, że na zmianę
Tym razem ja dostanę

Korzonki. Co pan na to?”
„Ja na to jak na lato,

Wierzchołki nawet wolę.”
To rzekłszy pobiegł w pole

I całą przestrzeń pustą
Obsadził w mig kapustą.

Jaskóła nie przedsięwzięła żadnych działań w celu zmiany umowy spółki i lis zachował swoją dominującą pozycję w spółce. Umowa nadal zobowiązuje lisa do powtarzających się świadczeń niepieniężnych na rzecz spółki. Zatem lis zarabia nie tylko na dywidendzie, ale i na wynagrodzeniu za spełnianie tych świadczeń!

W ostatnim dniu kwartału,
Znów przyszło do podziału:

Wspólnicy wyznaczyli dzień dywidendy na 30 września (w ostatnim dniu przedostatniego kwartału?). Dzień dywidendy może być określony w uchwale wspólników. Gdy uchwały takiej brak, o dniu dywidendy decyduje zarząd. W takim przypadku decyduje o tym lis, gdyż najprawdopodobniej to on jest albo jedynym członkiem zarządu, albo prezesem.

Lis wziął kapustę całą,
Jaskółce zaś zostało

Pięć wiązek i pół szóstej
Korzonków od kapusty.

Mówią odtąd jaskółki,
Że niedobre są spółki.

Pozwolę sobie nie zgodzić się z poglądem jaskółek na temat spółek. Jaskółka mogła sobie wywalczyć lepszą pozycję w spółce, np. poprzez zapewnienie sobie prawa powoływania dodatkowego członka zarządu.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Krzysztof Bloger Styczeń 4, 2014 o 00:37

Prawda leży pewnie po środku. Z przyjemnością dodam Cię do mojej bazy blogów dotyczących polskiego prawa – http://prawnicze-blog.blogspot.com/. Liczę na ciekawe wpisy i interesującą współpracę! Krzysztof

Odpowiedz

Marcin Bartyński Styczeń 8, 2014 o 22:46

Prawda jest taka, że lis wykorzystał naiwność jaskółki i ją wykiwał 🙂
Dziękuję i pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: